piątek, 18 kwietnia 2014

Weekend w SPA


Hi!

Dzisiaj mam dla Was pierwszą część relacji z mojego weekendowego pobytu w HOT_elarni i SPA_larni kcal w Puszczykowie. Wybrałam się tam na specjalne zaproszenie całego kompleksu aby przetestować i sprawdzić co ciekawego mają w swojej ofercie. Wpisy podzieliłam na dwa różne: dzisiaj część ogólna, w następnym kilka słów o zabiegach i masażach, z których miałam okazję skorzystać. 


POŁOŻENIE I HOTEL
Cały kompleks (Hotelarnia, Spalarnia oraz Restauracja TasteIt) jest położony w bardzo malowniczej i spokojnej okolicy. Jest to naprawdę idealne miejsce na wyrwanie się z miasta i relaks. Do jeziora jest około 3 km, w hotelu można wypożyczyć rowery i sprzęt do zabawy. Organizowane są też różne imprezy okolicznościowe np. wesela. Co mnie absolutnie urzekło to fakt, iż jest tam naprawdę bardzo cicho, spokojnie i kameralnie. Mimo, że wszystkie pokoje były zajęte, to przez dwa dni spotkałam może z 10 osób (gości hotelowych) i za to WIELKI PLUS.


POKOJE
Ciekawostką jest fakt, że pokoje w hotelu nie mają numerów tylko nazywane są kolorami. My dostaliśmy srebrny apartament, który podbił moje serce. Moim małym marzeniem jest w mieć taki dwupoziomowy pokój z łóżkiem na górze. Naprawdę cudowny klimat!




zdjęcia wykonane aparatem Sony NEX-5T z nasadką rybie oko.

JEDZENIE I OBSŁUGA
Posiłki w restauracji absolutnie przepyszne i pięknie podane (jeżeli będziecie mieli okazję polecam sałatkę Cezar z krewetkami - niebo dla podniebienia!). Gdy jest piękna pogoda, można zjeść na dworze. Śniadanie zdecydowaliśmy się zamówić do pokoju co jest dużym udogodnieniem. Obsługa zarówno w restauracji jak i w całym kompleksie niezwykle profesjonalna, pomocna i sympatyczna.




SPA
Z Hotelu do SPA prowadzi podziemny tunel, dlatego bez problemu  można wędrować w szlafroku między pokojem a masażami, zabiegami itd. W części SPA znajdziemy także basen, jacuzzi i sauny. Więcej o tym w następnej notce.


CENY
Ceny pokoi uzależnione są od terminów i liczby osób (najlepiej kierować pytania bezpośrednio). Są też fajne pakiety SPA, które zawierają nocleg, wyżywienie i wybrane zabiegi (cennik znajdziecie na stronie, klik) - aktualnie dostępny jest promocyjny pakiet majowy :)

To był naprawdę wspaniały i relaksujący weekend. Polecam Hotelarnie dla osób, które szukają ciszy, spokoju, pięknych wnętrz i smacznego jedzenia.

Do następnego!

czwartek, 17 kwietnia 2014

Zumba

Hi!

Dzisiaj ruszam z pewnym cyklem postów z dziedziny Fitness. Jak dobrze wiecie chodzę na zajęcia do Pure Jatomi - dostaję od Was całą masę pytań jakie zajęcia polecam, co to jest pure pump, na czym polega zumba, czy na jodze każdy sobie poradzi itd. Z racji ciągłych pytań postanowiłam stworzyć cykl postów opisujących poszczególne zajęcia (oczywiście, najpierw sama je wypróbowałam). Jest to moja własna inicjatywa specjalnie dla osób, które z chęcią poruszałyby się, ale siłownia to nie ich klimaty. Gotowi? No to zaczynamy! Na pierwszy ogień idzie....


CO TO?
Zumba to taniec, który zawiera w sobie elementy latino oraz elementy fitness/aerobiku. To energiczny układ taneczny (zazwyczaj od 4 do 6 kroków), w którego skład wchodzą takie tańce jak marengue, salsa, reggaeton, samba, taniec brzucha, twist i wiele, wiele innych. Przede wszystkim to dawka energii i pozytywnej zabawy. Przy latynoskich rytmach nawet jeśli chcielibyście nie dacie rady stać w miejscu.

DLA KOGO?
Zumba przeznaczona jest dla wszystkich: wiek ani płeć nie grają roli. Ponadto jest to świetny wybór dla osób, które kochają się ruszać, mają w sobie pełno energii i lubią taniec. Wcale nie trzeba znać kroków, nie trzeba nawet umieć tańczyć: może pierwszy raz będzie trudny, ale z własnego doświadczenia wiem, że już na drugich zajęciach skaczesz, tańczysz i śmiejesz się do ostatnich sił.

PO CO?
Zumba to nie tylko dawka pozytywnej energii, ale także świetny trening dla naszego ciała. Zwiększa wytrzymałość organizmu, pomaga w utrzymaniu koordynacji, wysmukla i ujędrnia ciało, oraz spala mnóstwo kalorii. Wytwarza też całą masę endorfin, poprawia samopoczucie i humor! :)



Na zumbę do Pure Jatomi City Center chodzę od stycznia - systematycznie, raz w tygodniu. Zajęcia z Dobrawą dają mi ogromnego kopa energii, a że są we wtorki to nastrajają mnie pozytywnie na resztę tygodnia. Kocham tańczyć a podczas zajęć mogę "wyżyć" się w 100%. I chociaż czasem tańczę po swojemu (hah) to właśnie o to w tym chodzi: o dobrą zabawę, chwilę relaksu i szaleństwa. Poprosiłam moją instruktorkę (naprawdę mega pozytywna z niej dziewczyna i świetna instruktorka) o kilka zdań na temat zumby. Poniżej zatem wypowiedź eksperta:

"Zumba... to przede wszystkim ŚWIETNA ZABAWA, która przeobraziła trening fitness w rozrywkę. Jest to połączenie tańca i fitnessu, dlatego każdy, kto lubi tego typu zajęcia, nie traktuje tego jako ciężkie i nieprzyjemne ćwiczenia. Wręcz przeciwnie - nie zdaje sobie sprawy z ich mocy, niesamowicie spędza czas, a po pewnym okresie uzyskuje świetne rezultaty. W zumbie przeplatamy wiele rytmów (każdy znajdzie coś dla siebie), muzyka motywuje do działania, dania z siebie 100% mocy, a dzięki temu, że kombinacje kroków nie są trudne, bawimy się już od pierwszych zajęć. To wszystko sprawia, że ZUMBA jest ekscytująca, lubiana, a nawet kochana przez uczestników. Nie ma ograniczeń wiekowych, kondycyjnych czy umiejętnościowych -> po prostu jest ona dla każdego, kto uwielbia dobrą zabawę, a przede wszystkim chce uzyskać świetne efekty pracy (zabawy), czyli pozwala na spalanie dużej ilości kalorii, ujędrnia i rzeźbi ciało, co jest bardzo ważne dla osób podejmujących aktywność fizyczną."
Dobrawa Skupniewicz, Pure Jatomi City Center, Poznań.


Kilka razy zadaliście mi pytanie: "W co się ubrać na zumbe?". Pamiętajcie, że są to zajęcia energiczne: dużo skoków, tańca itd., dlatego warto aby ubrania nie krępowały naszych ruchów. Mogą to być sportowe, obcisłe leginsy, sportowy stanik i top albo też dresowe luźne spodnie i t-shirt. Mamy czuć się komfortowo i wygodnie.



Do następnego!

środa, 16 kwietnia 2014

Casual look

Hi!

Dzisiaj kolejny post, w którym główną rolę odgrywa nowa kolekcja biżuterii PANDORA. Kolekcja „Mother’s Day” to biżuteria stworzona przede wszystkim z myślą o tym wyjątkowym dniu – ale nie tylko! Z czym mi się kojarzy? Przede wszystkim z lekkością i świeżością, z czymś na co dzień, ale też z nutką elegancji. I taki właśnie jest mój dzisiejszy zestaw – połączenie elegancji z luzem. Beżowa ramoneska, torebka MK, trampki i biżuteria PANDORA. Muszę przyznać, że w tym zestawie czuję się naprawdę świetnie! A Wy co sądzicie? :)


















jacket - mohito
shirt - mohito
pants - zara
shoes - converse from sarenza
bag - michael kors
bracelets/rings/necklace - PANDORA
sunglasses - h&m

Do następnego!

niedziela, 13 kwietnia 2014

Photos

Hi!

W weekend byłam gościem HOT_elarni&SPA_larni kcal w Puszczykowie. Wykorzystując fajne wnętrze naszego apartamentu zrobiliśmy kilka fotek. Nie jest to żadna specjalna stylizacja - po prostu koszykarska bluzka mojej ulubionej drużyny (te osoby, które śledzą mnie dłużej wiedzą, że jestem wielką fanką sportu w szczególności tenisa, NBA i piłki nożnej). Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobają. Enjoy!









basketball top - adidas

Do następnego!

czwartek, 10 kwietnia 2014

Paryż - informacje praktyczne i relacja z drugiego dnia pobytu

Hi!

Dzisiaj trochę praktycznych informacji na temat wyjazdu do Paryża i przy okazji krótka relacja z drugiego dnia pobytu. Zacznijmy jednak od początku. 


BILETY LOTNICZE 
W październiku wpadłam na pomysł, aby polecieć do Paryża. Pierwszym terminem, który brałam pod uwagę był weekend majowy. Ceny lotów zniechęciły mnie jednak, dlatego zaczęłam zastanawiać się nad inną datą. Siedziałam i śledziłam wszelkie loty: w nocy, do południa, wieczorem, z samego rana i wreszcie trafiłam na świetną okazję. Bilet z Poznania do Paryża (lotnisko Paryż Beauvais) za 79 zł, a droga powrotna za 119 zł. Spojrzałam tylko, że jest to ostatni tydzień marca i bez zastanowienia zabukowałam bilety. Trzeba jednak pamiętać, ze do biletu dolicza się również opłaty lotniskowe plus ewentualnie za bagaż rejestrowany (jeśli na taki się decydujecie). Linie, którymi lecieliśmy to Wizzair.
 

DOJAZD Z LOTNISKA
Lotnisko Beauvais jest położone około 80 km od stolicy Francji. Jeszcze przed wyjściem można kupić bilety na autobus do Paryża, który kursuje co 15 minut. My jednak zdecydowaliśmy się skorzystać z transportu polskiej firmy (klik). Jest to tylko kilka euro różnicy w porównaniu do autobusu – jest szybciej, wygodniej, a kierowca zawozi nas pod dokładny adres, poleci kilka fajnych miejsc, przekaże nowinki itd. W dniu przylotu od razu przekazaliśmy kierowcy dokładną datę naszego wylotu, aby  wiedział o której po nas przyjechać. Cena takiego transportu: 20 euro.



NOCLEG
Zaraz po zabukowaniu biletów (w listopadzie) zabrałam się za poszukiwanie noclegu. Na początku szukałam na booking.com i znalazłam całkiem przyjazne hotele jednak... to fajna opcja jak się leci np. na weekend. Jedna z dziewczyn na fan page'u poleciła mi nocleg u Polki - Pani Magdy (klik), która wynajmuje 4 pokoje we własnym domu. Wysłałam maila z zapytaniem i kilka dni później mieliśmy już zarezerwowany pokój. Cena za dobę: 20 euro.


Kilka słów o noclegu. Dom znajduje się w Colombes. Jest to 3 strefa Paryża. Na mapie wydawało nam się daleko, jednak już w pierwszy dzień przekonaliśmy się, że Paryża nie można "oceniać" poprzez km tylko poprzez dojazd: metro, pociąg itd. Do samego dworca, z którego co 10 minut odjeżdża pociąg, jest 5 minut drogi (dosłownie). Pociąg jedzie 13 minut do centrum Paryża - Paris Saint Lazare. Muszę też wspomnieć, że Magda (której bardzo dziękuję za wspaniały pobyt - wiem, że to czytasz, dlatego chcę jeszcze raz podziękować i wiem, że na pewno do Ciebie wrócimy) w pierwszy dzień przyjazdu zapoznaje nas ze wszystkimi ważnymi informacjami - na temat pociągów, metra, biletów, miasta itd. Dzięki Magdzie pierwsze zetknięcie z Paryżem nie było szokujące ;)

Sama okolica, w której mieszkaliśmy jest bardzo cicha i spokojna. Bez problemu można wracać wieczorami. Znajdziemy tu całą masę małych, arabskich sklepików spożywczych, 2 minuty od domu jest wielki market, a kawałek dalej znajduje się najlepsza piekarnia w okolicy. Osobiście jestem bardzo zadowolona z tego, że zdecydowaliśmy się na pokój u Magdy. Ciepła, rodzinna atmosfera, można zawsze o coś zapytać, poradzić się, dowiedzieć. Dojazd do centrum idealny, warunki bardzo dobre: kuchnia, łazienka, mikrofalówka, suszarka, lodówka, internet i wszystko o co tylko poprosimy.



METRO 
Jeżeli lecicie do Paryża na więcej niż dwa dni warto poczytać o "karnetach" na metro/pociąg itd. Wiem, że są bilety na 10 przejazdów, na 3/5/7 dni, miesiąc. Nam Magda poleciła abyśmy zaopatrzyli się w karty NAVIGO (co prawda są to karty dla mieszkańców, ale bez problemu je kupiliśmy), na których mogliśmy jeździć przez 7  dni bez przerwy ile tylko chcieliśmy (metro, pociąg, RER). Wyniosło nas to o wiele taniej niż kupowanie pojedynczych biletów. Cena: około 20 euro.

BILETY DO ATRAKCJI W PARYZU
Obywatele UE do 26 roku życia do wszystkich muzeów narodowych i większości zabytków mają wejście za darmo. My musieliśmy zapłacić tylko i wyłącznie za wejście na wieżę Eiffla (około 12 euro). Luwr, Katedra Notre Dame (wieżyczki), Łuk Triumfalny, Pompidou, Muzeum D'orsay i wiele innych zaliczyliśmy za darmo.



WALUTA
Będąc w Paryżu nie można absolutnie przeliczać euro na złotówki. My już w pierwszym dniu przestaliśmy bo to po prostu mija się z celem. Przykładowo za obiad na Champs-Elysees (dwie pizze i dwa piwa) zapłaciliśmy 40 euro więc trzeba to rozumieć jako 40 zł. Big Mac w McDonaldzie to koszt około 3,5 euro a naleśniki (crepes) od 2,50 euro do 5 euro.

MODA
Spacerując naprawdę sporo po Paryżu stwierdzam, że jest to miasto mody męskiej! Mężczyźni wyglądają naprawdę stylowo – nieodłącznym elementem ich garderoby jest szalik :) Po kobietach spodziewałam się czegoś lepszego, niestety żadna z nich nie zaskoczyła mnie jeśli chodzi o klasyczny, paryski styl. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w Polsce kobiety lepiej się ubierają. Trzeba jednak przyznać, że czarnoskóre kobiety są niezwykle eleganckie – naprawdę z wielką przyjemnością je obserwowałam i podziwiałam.

LUDZIE
Już pierwszego dnia trzeba się przestawić i zakodować, że Paryż to miasto międzynarodowe. Znajdziemy tutaj wszystkie narodowości i jest to absolutnie normalne.
Uwielbiam ludzi w tym mieście. Wszyscy są wyluzowani, uśmiechnięci, nikt się nigdzie nie śpieszy, niczym nie przejmuje, zawsze podziękują, przeproszą itd. Jedyny minus to język. Francuzi niechętnie mówią w innym języku niż ich własny.

KLIMAT MIASTA
Tak jak ktoś mi napisał: Paryż trzeba zwiedzić na nogach. Coś w tym jest. My bardzo dużo spacerowaliśmy, gubiliśmy się w uroczych uliczkach przez co doświadczyliśmy klimatu tego miasta. Wracając wieczorem pociągiem do Colombes czy jadąc metrem w godzinach szczytu po prostu czujesz to miasto. Fajnie na chwilę się tez zatrzymać i obserwować ludzi – czujesz, że żyjesz razem z nimi :)

JEDZENIE
Dzień bez Crepes to dzień stracony. Naleśniki robione na „ulicy” i jedzone z ręki  smakują wyśmienicie mimo, że to ciągle wszystkim znane zwykłe naleśniki. Bagietki i Crossainty mogłabym jeść bez przerwy – są naprawdę przepyszne i już wiem o co chodzi z tą niezastąpioną francuską bagietką ;) Kasztany na placu Pigalle smakują jak słodkie ziemniaki, ale to także przekąska, którą trzeba spróbować. Ponadto znajdziemy całą masę knajpek serwujących wykwintne dania ale też bary szybkiej obsługi jak kebab, frytki, hamburgery, pizze itd.

Podsumowując: z przyjemnością przeprowadziłabym się do Paryża! Bardzo odpowiada mi tutejszy styl życia i to, że miasto jest dla LUDZI a nie odwrotnie. Fantastyczne zabudowania, udogodnienia na każdym kroku i wszechobecny hałas to coś co mnie urzekło. Na pewno jeszcze o czymś zapomniałam, ale w końcu to nie ostatni post dotyczący Paryża. OK! Możemy zatem przejść do drugiego dnia. Na 7 dni tylko raz spotkał nas deszcz. Pozostałe dni były naprawdę piękne i słoneczne. Niemniej w ten deszczowy dzień nie mieliśmy zamiaru siedzieć w domu więc ruszyliśmy zwiedzać! :)



Skoro pada deszcz to nasz pierwszy punkt - Galeria Lafayette. Wszyscy mówili, że trzeba ją zobaczyć bo na żywo robi ogromne wrażenie. W Paryżu są dwie, wybieramy tę bliżej Paris Saint Lazare. Po wejściu z moich ust wydobywa się jedno, wielkie: "WOW".






Zdjęcia absolutnie nie oddają uroku tego miejsca. Co mnie zaskoczyło to, że sklepy były stoiskami a nie jak u nas w galerii handlowej osobnymi boksami. Cała galeria jest podzielona w zależności od produktów: na dole są buty, na parterze kosmetyki, torebki i perfumy,  wyżej ubrania itd. Jest to raj dla oczu ale i zguba dla portfela.


Z Galerii Lafayette docieramy do mostu zakochanych. Wiedziałam, że jest tam cała masa kłódek ale nie wiedziałam, że jest ICH AŻ TYLE! ;)


Mijamy most i dochodzimy do "Wysp na Sekwanie". Katedra Notre Dame również zrobiła na mnie ogromne wrażenie (w szczególności, że przed wyjazdem oglądałam Dzwonnika z Notre Dame). Może nie jest tak ogromna jak w bajce Disneya ale równie piękna. O Katedrze napiszę trochę więcej przy okazji następnej notki, ponieważ wróciliśmy do niej gdy pogoda była lepsza.


Zatrzymujemy się na bagietkę i winko....


.... i ruszamy dalej!


Kolejny punkt to księgarnia Shakspeare and Company! W 1920 roku było to miejsce spotkań dla pisarzy takich jak Ezra Pound, Ernest Hemingway, James Joyce i wielu innych. Niesamowity klimat miejsca sprawia, że chcę tam zostać.




W środku księgarni można poczuć się niczym w książce Harrego Pottera. Oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie kupiła jakiejś książki :) Album "Paris 1900" wpadł w moje ręce i tak został.


Nasz kolejny punkt na mapie to nowoczesna dzielnica La Defense. W końcu decydujemy się na metro i tak oto drugiego dnia schodzimy do podziemia. Mimo naszych obaw (jeszcze w Polsce patrząc na mapę metra byłam przerażona) to ogarnięcie tego jest BANALNE. Nie sposób się zgubić, pojechać w inną stronę – wszystko jest bardzo dobrze opisane, co chwilę można znaleźć mapki i to jest naprawdę wielkie udogodnienie. Ciekawostka: do dzielnicy La Defense kieruje nas nowoczesna linia metra bez kierowcy! Fajnie jest wejść na sam przód i patrzeć jak metro jedzie z zawrotną szybkością (trochę jak w kolejce górskiej tylko bez „przerażających” wzniesień i pochyłości).



Gdy docieramy do La Defense i wychodzimy na powierzchnię ziemi naszym oczom ukazuje się plac, a dookoła wielkie biurowce. Ta dzielnica to odpowiedź Paryża na Manhattan czy Chicago. Panuje tam absolutna cisza, przynajmniej w momencie kiedy my tam jesteśmy. W porównaniu do głośnego centrum Paryża czuje się trochę jak w jakimś innym świecie – fajne przeżycie. Nowoczesny prosty i minimalistyczny Łuk Triumfalny potęguje wrażenie, chwilę stoimy i po prostu delektujemy się ciszą i pustką.



To by było. Następne zdjęcia będą już bardziej słoneczne. Zabiorę Was do najpiękniejszego miejsca w Paryżu! Jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało w komentarzach – na wszystkie postaram się odpowiedzieć :)

Do następnego!